You are currently browsing the tag archive for the ‘oscypek’ tag.
Otworzyłem wczoraj butelkę furminta Istenhegy dűlő 2006 Jánosa Árvaya i po pierwszym łyku nieco się przestraszyłem. Z czym ja to wino wypiję i czy w ogóle wypiję? Alkohol za wysoki, sporo niezbyt ciekawej goryczki, owoc ledwo się tli, kieliszek może wysączę, ale co zrobić z resztą? Rozejrzałem się dookoła. W pustej lodówce podsychał (o)scypek przywieziony tydzień temu z Beskidów, który kilka dni temu tak pięknie połączył się z CB Fino z andaluzyjskiej bodegi Alvear. Na stole stała napoczęta niedawno butelka toskańskiej oliwy z Isole e Olena, miałem też kilka plastrów szynki szwarcwaldzkiej i żadnych innych pomysłów. Ukroiłem kilka plastrów oscypka, szynkę zwinąłem w ruloniki, wszystko polałem oliwą, wziąłem do ust, popiłem … Z szynką efekt był niezły, ale z naoliwionym oscypkiem wino zaśpiewało! Zniknął alkohol, schowała się gdzieś goryczka, na pierwszy zaś plan wysunął się niewidoczny dotąd, soczysty, słodki owoc. Spróbowałem oscypka bez oliwy, było OK, ale bez emocji. Oliwa z chlebem i winem – nie bardzo. Ser, oliwa i wino – fantastyczne!
Nie do końca rozumiem co się tak naprawdę stało, nie wiem też, czy towarzysząca mi wówczas muzyka Milesa Davisa (też fusion!) miała jakikolwiek wpływ na wyniki (zdaniem niektórych mogła mieć). Nie wiem, czy inny ser by się sprawdził (pecorino?), czy też inna oliwa, w każdym razie Polska, Węgry i Toskania połączyły się wczoraj na moim podniebieniu w piękną, harmonijną całość.

Najnowsze komentarze